sobota, 23 czerwca 2018

To się da - Anna Sakowicz

      Dzisiaj chcę Wam przedstawić drugą część trylogii kociewskiej. W tej części Joanna wraz z córką poszukują młodzieńczej miłości swojej cioci. Lusia jest bardzo romantyczna i uważa, że prawdziwa miłość może przeżyć nawet kilkadziesiąt lat.
       Główna bohaterka natomiast zastanawia się czy wrócić do siebie czy jednak pozostać na Kociewie. Wie, że to będzie bardzo trudna decyzja, której nie da się odwlekać w nieskończoność.
Jest jednak bardzo powściągliwa, ponieważ w przeszłości została bardzo zraniona.
        Został poruszony też wątek poszukiwania dawcy szpiku dla chorej na białaczkę dziewczynki. Pokazuje on, że niestety nie wszystkie dzieci mogą spędzać swoje dzieciństwo beztrosko. Autorka powieści stara się uświadomić czytelnikowi, że jeśli zdeklarujemy się podzielić cząstką siebie to  nie możemy się wycofać w ostatniej chwili.
        Książka jest zabawna, bardzo łatwo się ją czyta. Uważam, że warto zaznajomić się z całą trylogią.

środa, 6 czerwca 2018

Druga szansa - Katarzyna Berenika Miszczuk

          Często wracam późno wieczorem (w nocy?) pociągami. Tym razem nawet nie miałam gdzie usiąść, ale nie przeszkodziło mi to w czytaniu. Trochę telepało, nie miałam się jak trzymać, ale dałam radę. No i wróciłam z zamiarem pójścia spać - pobudka o 6:30. Nie mogłam zasnąć, dopóki nie dowiem się jaki będzie koniec tej historii... Miszczuk zdecydowanie i tym razem przeszła samą siebie!
          Julia budzi się w białym pokoju. Nie wie kim jest. Nie wie jak się tutaj znalazła. Nie poznaje swojego odbicia w lustrze. Do jej pokoju przychodzi brzydka kobieta. Uspokaja ją i oznajmia, że znajduje się w specjalistycznym ośrodku "Druga Szansa", który specjalizuje się w leczeniu osób, które straciły pamięć podczas wypadków. Po czasie bohaterka dowiaduje się, że w wyniku pożaru domu straciła całą bliską rodzinę. Dziewczyna słyszy dziwne szepty "obudź się"... Czasami nie wie co jest rzeczywistością, a co jawą. Zaczyna podejrzewać, że jej psychoterapeutka kłamie. Tylko dlaczego? Komu ma wierzyć? I przede wszystkim jak sobie pomóc?
         Książkę czyta się bardzo szybko. Nie można się od niej oderwać. Trzeba jak najszybciej poznać zakończenie, którego uwierzcie na pewno nie będziecie się spodziewać, że mogłoby być akurat tak!


Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

czwartek, 31 maja 2018

Złodziejka Marzeń - Anna Sakowicz

      W tej powieści, która jest również trylogią poznajemy Joannę - czterdziestoletnią matkę nastolatki, rozwódkę. Kobieta jest nauczycielką, bez wytchnienia poddaje się temu zajęciu. Aż pewnego dnia przed końcem roku  - mówi dość. Na szczęście wszystkie znaki na niebie jej sprzyjają i tak przypadkiem (a może i nie?) trafia do domu ciotki w Starogradzie Gdańskim. Na początku jest sceptycznie nastawiona, ponieważ ma tam spędzić swój najbliższy rok. 
      Jej monotonne, nawet nudne życie zaczyna nabierać tempa. Kim jest tak naprawdę przystojny Piotr, z którym biega? Tak bardzo lubi dzieci, że im pomaga czy to jednak coś więcej... Czy któryś z bohaterów skradnie serce naszej bohaterki? 
     Książkę czyta się bardzo szybko. Od razu widać, że jest napisana lekkim piórem. Jednakże lektura skłania do refleksji, ponieważ są w niej ukazane bardzo ważne wątki. Można przeczytać o samotnym rodzicielstwie, o byciu samotnym - jak sobie niektóre osoby  dają bez drugiej połowy. Autorka również opisuje bardzo ważny problem jakim jest hospicjum. W bardzo delikatny sposób przekazuje nam jak się tam zachowują dzieci oraz to, że nie w żadnym razie nie chcą one litości i wolałaby być traktowane normalnie jak ich rówieśnicy.  


Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

poniedziałek, 28 maja 2018

Pozytywka - Agnieszka Lis

      W końcu coś innego niż książki Miszczuk. Niestety, jeśli ktoś myśli, że to koniec tamtej autorki to muszę go rozczarować. Wypożyczyłam już jej dwie kolejne pozycje, które zapowiadają się obiecująco. Jednak nie o tym dzisiaj.
       Monikę poznajemy, kiedy bierze ślub. I to nie byle jaki! Jest to najbardziej wystawny ślub, jaki jej wieś widziała od kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset lat. Jej wybrankiem jest bogaty mężczyzna z Warszawy. Tym bardziej  kobieta nie może uwierzyć w swoje szczęście. Przeprowadza się do willi męża i zaczyna oswajać z nową rzeczywistością. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ od zawsze była szarą myszką. Z pomocą (aż niewyobrażalne, prawda?) przychodzi jej teściowa, która towarzyszy Monice w rozmowie. Przekonuje ją, żeby zapisała się na studia oraz pomaga znaleźć pracę. Niestety Robert zaczyna się od niej oddalać. Dodatkowo dziewczyna nie może zajść w ciążę, co jeszcze bardziej potęguje ich kłótnie. Monika nie posiada się ze szczęścia, gdy w Wigilię oznajmia rodzinie wynik testu ciążowego. Przez moment można powiedzieć, że jest nawet normalnie. Nikt się jednak nie spodziewa, że los szykuje dla nich bardzo przykrą niespodziankę.
        Żaden z bohaterów powieści nie jest idealny. Każdy ma jakąś wadę - przeważnie dużą. No cóż, to tak jak w życiu. W końcu nikt z nas nie jest bez skazy. Bohaterowie zdecydowanie nie umieją ze sobą rozmawiać. Monika nie miała wsparcia u rodziców, ojciec nigdy nie powiedział jej, że ją kocha. Teść przemyka przez dom jak cień, nie odzywając się do swojej żony, która sama nie wie jak tę sytuację naprawić. A małżeństwo kobiety? Zamiast szczerze porozmawiać, powiedzieć czego chcą, oboje gdzieś uciekają. A to Robert niby w delegacje przez co większość czasu spędza poza domem. Dlatego, gdy wydarzy się tragedia - trudno przewidzieć, które jak się zachowa i co zrobi. Będzie szczęśliwe zakończenie czy jednak nie? Do czego doprowadzą Monikę wydarzenia, które na nią spadną?

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

czwartek, 24 maja 2018

Żerca - Katarzyna Berenika Miszczuk

      Oczywiście długo nie wytrzymałam i szybko poszłam do biblioteki po kolejny tom Kwiatu paproci. Akcja zaczyna się niedługo po Nocy Kupały. Mieszko znika, zapowiadając, że wróci jak tylko godnie pochowa Ote. Baba Jaga nosi żałobę po swoim mężu, Gosię męczą koszmary i wyrzuty sumienia, że to przez nią zginął... Nic nie wydaję się takie samo, jak było przedtem. W dodatku w Bielinach pojawia się nowy żerca - bardzo przystojny Witek! Jakoś tak przypadkiem szybko zaczyna towarzyszyć Gosi. Irytuje ją tylko to, że młody chłopak nie wierzy w inne istoty nadprzyrodzone oprócz bóstw. Twierdzi, że demony, rusałki, topielce i inne to tylko wytwór ludzkiej wyobraźni. Kobieta jednak po ostatnich wydarzeniach nie może się zgodzić z tym stwierdzeniem.
       Akcja powieści z każdą przeczytaną stroną - nabiera tempa! Na szczęście nie zwalnia już do końca. Pojawia się nawet wątek kryminalny - kto zabija topielca Dareczka i inne nadprzyrodzone istoty? Nie było to jakieś bardzo zagmatwane i łatwo się domyślić kto będzie zabójcą. Trzeba tutaj napisać o zakończeniu. Katarzyno, dlaczego? Nie wiedziałam czy krzyczeć, płakać czy zamknąć się w sobie, dlatego jak najszybciej sprawdziłam kiedy wychodzi kolejny tom. Ufff, na szczęście już 23 maja! Dlatego jeśli zaczęliście cykl czytać niedawno, może nie będziecie przeżywać tego co ja. Nawet rozmawiałam z panią bibliotekarką i obiecała, że możliwe, że książka pojawi się u nich jeszcze przed wakacjami. Jednakże, naprawdę nie wiem czy wytrzymam tak długo.

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

niedziela, 20 maja 2018

Noc Kupały - Katarzyna Berenika Miszczuk

      Noc Kupały to druga część cyklu Kwiat Paproci. Musiałam chwilę poczekać, zanim zaczęłam czytać drugi tom. Jednakże, kiedy już to zrobiłam - oczywiście przepadłam. Wszyscy przygotowują się do Nocy Kupały. To właśnie wtedy ma się wypełnić przeznaczenie Gosławy. Ma wtedy znaleźć kwiat paproci, który ma niewyobrażalną moc - ten, kto wypije z niego napar może stać się nieśmiertelny lub tę nieśmiertelność utracić. Kto by nie chciał takiej władzy? Dlatego kobieta obiecuje kwiat dwóm bóstwom oraz Mieszkowi. Chcę grać na czas. Ale komu ostatecznie odda kwiat? Okazuje się, że nawet Mieszko, który jest bliski jej sercu ma tajemnice. Bowiem Ote, jego żona nie do końca jest tak martwa, jak wszyscy sądzili. Czy ona również będzie próbowała zagrozić Gosi? Jak na tę wieść zareaguje Mieszko?
       W książce jest jeszcze więcej fantastyki niż w pierwszym tomie. Jednakże jest to tak świetnie zrobione, że wszystko ze sobą niesamowicie współgra. Powieść ma niepowtarzalny klimat. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie - fantastyka? proszę bardzo, romans? oczywiście , sceny mrożące krew w żyłach? również się znajdą. Mimo momentów grozy nie zabrakło dużej dawki humoru.

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.
 

piątek, 18 maja 2018

Szeptucha - Katarzyna Berenika Miszczuk

      Nie jestem wielką wielbicielką fantastyki. Jednakże kiedy zobaczyłam tę książkę w bibliotece nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Dlaczego? Napisała ją Katarzyna Berenika Miszczuk - autorka, którą poznałam dzięki trylogii Wiktoria Biankowska. Już tam rzeczywistość mieszała się z fantastyką. Wyszło to genialnie, dlatego miałam nadzieję, że i teraz będzie podobnie. Co z tego wyszło? Zapraszam do recenzji.
      Gosia - a tak naprawdę Gosława po skończeniu medycyny musi odbyć roczny staż jako szeptucha. Jest to uzdrowicielka ludowa, która leczy ziołami, naparami i "czarami" . Jednakże ona chce leczyć ludzi, a nie wciskać jakieś zioła jak sama twierdzi. Bohaterka wyjeżdża do Bielin, małej wsi nieopodal Kielc, z której pochodzi jej matka. Gosia nie wierzy w bogów, nie wierzy w uzdrowicielskie działanie szeptuchy, nie znosi lasu i wszelkiego robactwa. Głęboko wierzy, że to będzie bardzo nudny i trudny rok. Jej przyjaciółka Sława, żeby dodać koleżance otuchy postanawia przeprowadzić się razem z nią. Wynajmują mieszkanie w Kielcach, w końcu stamtąd to już tylko rzut beretem do Bielin.
      Pierwszego dnia na swojej drodze spotyka przystojnego Mieszka. Chłopak podwozi ją do chatki szeptuchy na swoim koniu. Czyżby książę z bajki na białym rumaku? Książę? Muszę Wam nadmienić, że imię Mieszko nie jest wcale przypadkowe i ma związek z Mieszkiem I.
      Gosia będzie musiała zmierzyć się z bogami. Widząc ich na własne oczy w końcu w nich uwierzy. Będzie musiała pokonać dużo trudnych przeszkód, które staną jej na drodze. A Mieszko? Czy to wszystko zakończy się romansem.
      Książkę czyta się bardzo szybko. Jest napisana lekkim piórem. Nie brakuje w niej dozy humoru. Powieść należy do serii Kwiat paproci - jest to pierwszy tom. Na pewno ukażą się recenzje kolejnych części.


Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.
   

sobota, 12 maja 2018

I była miłość w getcie - Marek Edelman, Paula Sawicka

      Pasję do historii zaszczepiła we mnie moja historyczka z podstawówki. Umiała o niej opowiadać I była miłość w getcie, którą przyuważyłam na bibliotecznej półce. Bardzo zaintrygował mnie tytuł, dlatego nie zastanawiając się - wypożyczyłam ją.
niesamowicie. I pomimo, iż szkołę skończyłam jakiś czas temu nadal lubię czytać książki, które mają coś związanego z historią. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok pozycji
      Chyba każdy słyszał słowo getto. Mnie kiedy sobie o nim pomyślę kojarzy się z bólem, rozłąką, zamknięciem, wiecznym strachem i głodem. Ale z miłością? Nie, z miłością nie kojarzyło mi się nigdy.
       Marek Edelman był przywódcą powstania, które wybuchło w warszawskim getcie. Powierzył Pauli Sawickiej zadanie - żeby z jego wspomnieć stworzyła książkę.
       W książce zostało opisane najwspanialsze uczucie - miłość. Autor pokazuje, że pomimo tak okrutnych zdarzeń ludzie nie zapomnieli jak to jest kochać. Nie zawsze jest imię danego bohatera, czasami jest to tylko kobieta z długim warkoczem. Ale to nie jest ważne. Ważna jest ich historia i pamięć o nich. Jest tam opisana miłość do bliźniego, miłość do matki - bo kto odważyłby się móc nadal żyć, pójść za matką do wagonu, pójść w nieznane, w pewną śmierć? , miłość do przyjaciół, miłość nauczycielki do swoich uczniów.
        Uważam, że jest to bardzo ważna książka. Taka, do której trzeba dojrzeć. Pokazuje to co naprawdę się liczy. Moim zdaniem nie czyta się jej łatwo, ale może nam pokazać jak powinniśmy się zachowywać w różnych aspektach i jakich błędów już nie powinniśmy popełniać. Chociaż mogą to być moje subiektywne odczucia, każdy z niej wyciągnie coś innego, coś swojego.

Bo nienawiść dużo łatwiej wzbudzić, niż skłonić do miłości. Miłość wymaga wysiłku i poświęcenia. 

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

czwartek, 3 maja 2018

Cud na Piątej Alei - Sarah Morgan

         Przyszedł czas na ostatnią część serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Tym razem poznajemy Evę, która jest niepoprawną romantyczką, wierzy w bezgraniczną miłość. Uwielbiam gotować, dlatego przepisy umieszcza na swoim blogu. Straciła babcię, która była jej najbliższą osobą i wciąż nie doszła do siebie. Jednakże stara się żyć tak, żeby babcia była z niej dumna. Akcja toczy się przez Bożym Narodzeniem, które jest ciężkim okresem dla dziewczyny przez brak rodziny. Oczywiście może liczyć na swoje przyjaciółki, jednakże mają one partnerów  i nie chce, żeby się nad nią litowano.
          Kobieta dostaje nietypowe zadanie - ma zapełnić lodówkę oraz udekorować mieszkanie przed Bożym Narodzeniem pewnego znanego pisarza kryminałów - Lucasa. Powiedział wszystkim, że nie będzie go w tym czasie w mieszkaniu - ponieważ będzie pracował w Vermoncie nad swoją książką. Nienawidzi on świąt Bożego Narodzenia i zawsze w tym okresie miewa zły nastrój. Jakie są tego powody? Czy nie przeszkadza mu to w pisaniu książki?
         Tak naprawdę Lucas skłamał i postanowił zaszyć się w swoim mieszkaniu przed całym światem, żeby mieć święty spokój. Kiedy oboje dostrzegają, że nie są sami - Eva postanawia dokończyć pracę i wyjść. Niestety plany krzyżuje jej śnieżyca. Nawet taki nieczuły pisarz nie pozwala jej wyjść w taką pogodę. Co wyniknie z dwóch skrajnie różnych osobowości?
         Uważam, że charaktery bohaterów zostały doskonale dobrane. Są zupełnie inne, dlatego książka jest ciągle "żywa" a ich przekomarzanki są często zabawne. Jest to bardzo fajna komedia romantyczna. Cała seria jest tak napisana, że nie trzeba czytać ich po kolei, można osobno.
         Jedyne co nie współgra w książce to okładka. Akcja rozgrywa się przez Bożym Narodzeniem - zimą, a na okładce mamy wiosnę. Zupełnie nie mogę tego zrozumieć. Może nie przeszkadza to jakoś bardzo, ale skłania do przemyśleń - dlaczego akurat tak?

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

wtorek, 1 maja 2018

Zachód słońca w Central Parku - Sarah Morgan

        Zgodnie z obietnicą - przyszedł czas na drugą z serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Akcja powieści jak można się domyśleć toczy się w Nowym Jorku i ma w pewnym stopniu związek z tamtejszym parkiem zieleni (Central Park)
       Tym razem książka opowiada o losach Frankie. Jest to kobieta silna i niezależna, która o wiele woli rośliny i książki niż przebywanie wśród ludzi.
Cały czas na jej drodze jest Matt - który jest bratem jej przyjaciółki Peige. Jest jej przyjacielem i nie chciałaby niczego zmieniać, jednakże pożądanie jest coraz silniejsze. Chłopak nie zamierza niczego ułatwiać, ponieważ żywi do niej głębsze uczucia niż przyjaźń. Frankie boi się tego związku, boi się zaangażować. Uważa, że żaden związek nie może się udać, ponieważ  w przeszłości jej rodzice się rozwiedli.
       Czy kobieta uwierzy w prawdziwą miłość? Czy zaufa Mattowi? Czy może jedynym dla niej szczęściem nadal pozostaną książki i rośliny?
       Powieść czyta się bardzo szybko. Jak poprzednia część ta również mnie całkowicie pochłonęła. I... oczywiście przez przypadek, znowu zarwałam pół nocy. Naprawdę autorka ma taki lekki styl pisania, że nie można się oderwać przed zakończeniem całości.
       Książka porusza dużo ważnych aspektów, takich jak: wpływ rodziców na nasze życie, innych ludzi którzy odegrali w nim jakąś ważną rolę. Pokazuje, że zaufanie to najważniejszy czynnik w relacjach międzyludzkich. Oczywiście gorąco polecam, nie zabraknie zabawnych momentów.

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Bezsenność na Manhattanie - Sarah Morgan

       Paige ma ułożone życie - przyjaciółki, wymarzona praca, super mieszkanie. Jednakże kiedyś dobra passa musi się skończyć...
       Dziewczyna jest bardzo pracowita oraz zorganizowana. Ma nadzieję, że wkrótce otrzyma awans. Jednakże zamiast niego dostaje odprawę. Nie chce martwić bliskich, ponieważ i tak całe życie nad nią czuwają, troszczą się i są nadopiekuńczy, ponieważ Peige urodziła się z wadą serca. Postanawia wraz z przyjaciółkami otworzyć własny biznes! Jednakże nie jest łatwo wybić się nowej firmie w Nowym Jorku. Jedyną osobą, która może jej pomóc jest Jake - przyjaciel jej brata. Jake jest bardzo przystojny, pracowity jednakże wygląda na to, że bardzo chce odseparować się od dziewczyny. Jak myślicie co może z tego wyniknąć? 
       Nie jest to jednak pusty romans. Książka zawiera wiele poważnych i pouczających wątków. Pokazuje nam różne oblicza miłości - przyjacielską, braterską, rodzicielską na tej prawdziwie romantycznej kończąc. :) Powieść ma w sobie też dużo zabawnego humoru, dlatego czyta się ją bardzo lekko i nie można się od niej oderwać. Zarezerwujcie sobie na jej przeczytanie najlepiej jakieś wolne popołudnie, ponieważ ja przez nią zarwałam nockę. 
       Bezsenność na Manhattanie to pierwsza część serii trzech książek. Kolejne opowiadają o przyjaciółkach Paige. W każdej jedna jest narratorką danej powieści. Recenzje tych książek również ukażą się na blogu.

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

sobota, 14 kwietnia 2018

Samotni.pl - Barbara Kosmowska

        Każdy z Nas w jakimś momencie swojego życia czuję się samotny. Sądzi, że nie ma komu się wygadać, nikt go nie rozumie...Książka mnie zaintrygowała od samego początku. Już sama okładka ma coś w sobie - trzy puste krzesła. Czyżby opowieść o trzech różnych osobach? I co ma do tego wszystkiego ta flaga Anglii... Uwielbiam wymyślać czemu tytuł jest akurat taki, a nie inny. Tutaj rzecz jasna skojarzyło mi się ze stroną internetową. Musiałam przeczytać, żeby dowiedzieć się czy słusznie. :)
          Najpierw poznajemy Zosię, która jest młodą nauczycielką języka polskiego, a w domu pełnoetatową "mamą" młodszej siostry - Joanny. Obie dziewczyny straciły swoich rodziców. Zosia ma problem ze swoim uczniem Wiktorem, który bardzo dużo wagaruje. W domu mieszka i opiekuję się schorowaną babcią. Jego matka jest za granicą, ojca nigdy nie znał. Dzwoni do niego tylko kilka razy w roku, a na święta wysyła ubrania, które pasowałyby na 10latka...Cała trójka niby bardzo różni się od siebie, ale w praktyce wszyscy są osamotnieni. Nie mogą odnaleźć siebie.
          Barbara Kosmowska piszę o poważnych sprawach, ale w dosyć zabawny sposób. Autorka pisze o różnych obliczach samotności. Ukazuje, że każdy z bohaterów stracił w jakiś sposób rodzicó. W przypadku Wiktora mamy doczynienie z eurosieroctwem. Książka jest zdecydowanym przykładem na to, iż w życiu nie warto się poddawać, ponieważ zawsze ktoś nam poda pomocną dłoń.


Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

piątek, 6 kwietnia 2018

Jesienna Miłość - Nicholas Sparks

     Szkołę uczuć oglądałam niezliczoną ilość razy, zawsze dopatrując się jakiejś nowej rzeczy, ostatecznie znając wszystkie sceny na pamięć. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że jest to wyreżyserowane na podstawie książki. W sumie nie wiem czemu się dziwiłam, takie dobre rzeczy bez powieści by nie powstały. :>  Szybko odwiedziłam bibliotekę i nawet nie zdziwił mnie fakt, że jest wypożyczona. Pani powiedziała, że jeśli wróci to ją odłoży dla mnie. (dobrze jest żyć w dobrych stosunkach z bibliotekarkami ;))
       Na początku można przeczytać: "Najpierw będziecie się uśmiechać, potem zapłaczecie... nie skarżcie się później, że was nie ostrzegałem." Pomyślałam pod nosem, że płacz przy czytaniu to dla mnie nic nowego, więc dam radę. Najpierw zaskoczyły mnie mega długaśne opisy, których nie lubię. Miałam nadzieję, że dalej ich nie będzie. Na szczęście tak też było. Także do jakiejś 80 strony może i się uśmiechałam. Potem było sobie gorzej, bo już do końca książki ryczałam. W niektórych momentach nawet literki mi się zamazywały. Oczywiście nie obyło się bez porównywania do filmu. Doszłam do wniosku, że w filmie zastosowano dużo dramatu, dodano wiele scen, a wykrojono niektóre pojawiające się w książce. Pewnie, gdyby opisano tak jak to jest w powieści film nie sprzedałby się, bo nie oddałby w taki sposób wszystkich emocji. Jednakże nie umiałabym powiedzieć co jest lepsze książka czy ekranizacja, ponieważ obie na swój sposób są NIESAMOWITE. W sumie nawet nie można ich porównywać, ponieważ wiele rzeczy w filmie zostało dodanych.

        Otóż książka opowiada o dwójce siedemnastolatków - Jamie Sullivan i Landonie Carterze. On z bogatej rodziny, ona jest zwykłą córka pastora. Chodzą ze sobą do klasy praktycznie od zawsze. Landon jednak nigdy nie zauważał swojej koleżanki. Przez nacisk ojca zakandydował na przewodniczącego szkoły. Udało mu się wygrać, ale pojawił się problem. Nie mógł znaleźć partnerki na bal wiosenny. Jego ostatnią deską ratunku była Jamie. Według niego przeciętna, ale nawet ładna gdyby rozpuściła włosy i inaczej się ubrała. Dziewczyna, która pomagała wszystkim dookoła od razu się zgodziła, ale postawiła jeden warunek: "Obiecaj, że się we mnie nie zakochasz." Chłopak sobie pomyślał, że nigdy w życiu i przystał na tę prośbę. W miarę dobrze się bawili. Następnie ona poprosiła go o przysługę. Miał bowiem wystąpić w przedstawieniu grając główną rolę. W jego mniemaniu musiał się zgodzić, ponieważ był jej coś winny. Znajomi się od niego odwrócili, a on coraz bardziej zbliżał się do Jamie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ciągle miał ją za zwykłą koleżankę. Przełom nastąpił w dzień premiery. Dziewczyna w końcu wyznała mu prawdę...
          Bardzo gorąco wszystkim polecam. I tym, którzy uwielbiają czytać i tym, którzy wolą ekranizacje. Żadna grupa się nie zawiedzie.

Wpis w ramach wyzwania WyPożyczone - bloga Rudym Spojrzeniem  Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału.

piątek, 13 marca 2015

Anioł Stróż - Nicholas Sparks

       Sięgając po kolejną powieść Sparksa myślałam, że będzie podobna do poprzednich. Ot typowa historia miłosna. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w połowie książki odkryłam, że czytam thriller. Macie ochotę dowiedzieć się, jak mu wyszło? Tak samo dobrze, jak łzawe romansidła czy jednak nie ma już tego czegoś? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.
      Poznajemy Julie, która została wdową w wieku 25 lat. Niespodziewanie w Wigilię dostaję psa od zmarłego męża. Mijają cztery lata. Kobieta zaczyna umawiać się na randki. Jest jednak bardzo niepewna w relacjach z mężczyznami. Wszystko przeważnie kończy się po jednym spotkaniu. Dopóki nie poznaję Richarda. Musi przyznać, że podoba się jej. Natomiast mniej jej psu. Na jego widok robi się  bardzo agresywny. Julie sądzi, że jest po prostu o nią zazdrosny. Czy jednak obawy psiaka okażą się słuszne?
       Julie odkrywa, że nic z tego nie będzie i postanawia umówić się... ze swoim przyjacielem. Ciągle zastanawia się czy im wyjdzie, ale uważa, że warto zaryzykować. Richard jednak nie daję jej spokoju. Kobieta nie ma pojęcia o co może mu chodzić... Czy jest bezpieczna? Kim tak naprawdę okaże się Richard?
        Książka mnie naprawdę zauroczyła. Nie od dzisiaj wiadomo, że Sparks ma świetny styl. Pozycję przeczytałam w zaledwie kilka godzin. To naprawdę sygnał, że powieść jest dobra. Autor postanowił nas zaskoczyć. Napisał naprawdę coś nieprzeciętnego. Oczywiście nie obyło się tutaj bez wątku miłosnego, jednak nie on jest na głównym planie. A co jest? Mamy do czynienia z kimś kto nie cofnie się przed niczym. Cały czas zastanawiamy się czy główna bohaterka jest bezpieczna.
         Anioł Stróż zaczyna się naprawdę banalnie. W sumie nie. Rzadko dostaję się prezenty od kogoś, kogo już nie ma na tym świecie. :) Jednak Sparks łatwo przechodzi z jednej sceny w kolejną. Naprawdę ma tę łatwość. I wyjątkowo - nie ma łez!

         
Ocena: 7/10

czwartek, 26 lutego 2015

Poczwarka - Dorota Terakowska

         Od samego początku wiedziałam, że ta książka będzie inna. Wskazywał na to sam fakt, że czytałam ją w pdf-ie, nie robiąc przy tym żadnej przerwy. Nawet moje wrażliwe oczy się nie zmęczyły! Może po prostu łzy je ukoiły? :)
         Adam i Ewa (uważam, że wybór akurat tych imion nie był przypadkowy) wiodą poukładane życie. Niczego im nie brakuję, więc decydują się na dziecko. Wszystko układa się idealnie aż do dnia narodzin. Dziewczynka rodzi się z zespołem Downa. Rodzice przeżywają szok. Niestety Adam nie potrafi zaakceptować tego co otrzymał. Zawsze marzył o rodzinie idealnej. Nie zamierza wychowywać osoby, która nie będzie potrafiła spełnić jego oczekiwań. Chcę oddać dziecko. Ewa postanawia sprzeciwić się mężowi. Nazywa dziewczynkę Myszka. Mężczyzna nie potrafi zrozumieć tej decyzji, jednak nadal chcę żyć z kobietą. Niekoniecznie ze swoim dzieckiem.
         To życie nie jest łatwe. Adam patrzy na Myszkę z obrzydzeniem. Nie chcę, nie potrafi jej zaakceptować. Mogłoby się wydawać, że ona o tym nie wie. Jednak prawda jest inna. Ona czuję, że tatuś się odsuwa, że nie chcę jej dotknąć. Mimo, iż jest upośledzona zdaję sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak. Próbuję to zmienić. Chcę zasłużyć sobie na miłość. Jednak to co w jej głowie jest idealne, w świecie zewnętrznym wygląda zupełnie inaczej.
         Myszka ma swój własny świat. Naprawdę, kiedy zaczniecie czytać - od razu ją pokochacie. Nie będzie Wam przeszkadzał jej defekt. To naprawdę nic. Szkoda, że Adam nie mógł tego zrozumieć. W książce jest pokazana droga, jaką trzeba iść, żeby wychowywać osobę chorą na zespół Downa. Nie jest to łatwe. Ewa naprzemiennie kocha i nienawidzi córkę. Powieść pokazuję, jak trudno wychować osobę niepełnosprawną.
         Pozycja jest naprawdę niesamowita! Czytając mamy wrażenie, że utożsamiamy się z którymś z bohaterów. Z którym? To chyba tak naprawdę zależy od tego w jakiej sytuacji jesteśmy. Dzięki książce stajemy się wrażliwsi. Dzięki niej nauczymy się patrzeć na osoby chore inaczej. Nie z obrzydzeniem. Nie z wyższością. Może chociaż w maleńkim stopniu je zrozumiemy.

Na pewno jest to powieść, do której się wraca. Nie można o niej szybko zapomnieć. Ona cały czas tkwi w podświadomości, nawet jeśli człowiek myśli, że już nie ma z nią dużo wspólnego. Naprawdę ma, bo taka historia mogłaby wydarzyć się w życiu każdego z nas.

Ocena: 10/10 

sobota, 21 lutego 2015

Pięćdziesiąt twarzy Greya - E. L. James

         Książka, o której słyszał każdy.  Dużo osób mi o niej opowiadało. Być może opowiadało to za duże słowo. Mówili, albo że jest infantylna, albo jaka to przecudowna! I oprócz tego, że można ją nazwać książką erotyczną nic więcej się nie dowiedziałam. Nie lubię czytać recenzji przed przeczytaniem czegoś. Psuję mi to radość czytania. :) Nie miałam w planie czytać tej "książki dla mamusiek", jak to mi pewna osoba powiedziała. W sumie dość długo dyskutowaliśmy czy to faktycznie jest "książka dla mamusiek". Wiadomo opinii tyle ile osób. Co mnie zatem skłoniło? Sama nie wiem. To był zwyczajny impuls, zwłaszcza, że 15 książek czeka w kolejce, więc na brak lektury nie mam co narzekać.
          Na początku książki poznajemy młodą, niedoświadczoną Anastasję (Anę) oraz niesamowicie przystojnego, na widok którego każdej kobiecie zapiera dech w piersiach Christiana Greya. Ana kończy szkołę, a on jest prezesem w szybko rozwijającej się firmie. Kobieta przeprowadza z nim wywiad. I rzecz by można, że historia się kończy. Grey odszukuję dziewczynę, umawiają się na randkę. Zapachniało mi w tamtym momencie tanim romansidłem.
Następnie Grey chcę wszystko zakończyć (zanim cokolwiek się zaczęło) i oznajmia Anie, że nie jest dla niego! Tutaj akurat wyczułam, że już gdzieś to czytałam, ale nie wiadomo, w którym kościele mi dzwoniło, więc zostawiłam to w spokoju. Jak się pewnie domyślacie młoda kobieta nie daję za wygraną i uwodzi czarującego mężczyznę.
          Grey przeraża kobietę tym, jaki seks lubi. A ta mu wyjawia, że jest dziewicą. Tak, z tego momentu powieści miałam największy ubaw. Wszystkie jego niecne plany spaliły na panewce. Jednak mamy do czynienia z upartą osóbką, która nie daję się spławić za drzwi. I uprawiają pierwszy seks. Specjalnie użyłam słowa pierwszy - dla Anastasji jest to pierwszy raz, a Grey uprawia po raz pierwszy waniliowy seks.

- Co to jest waniliowy seks?- Czysty seks, Anastasio. Żadnych zabawek ani dodatków (...)
-Och.- Myślałam, że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. Ale co ja tam mogę wiedzieć...

         Jednak to nie jest to, czego pragnąłby Christian. On uwielbia perswazję i dominację. Zabiera ją do swojego pokoju zabaw... Dziewczynie nie podoba się to ani trochę.  Pokazuję jej świat BDSM. W sumie co do tego można mieć duże wątpliwości. Powiedzmy, że jest to bardzo mała i bardzo delikatna namiastka BDSM. Jeśli ktoś nie wie co to jest odsyłam do Wikipedii. Także nie mogę powiedzieć, że w książce było dużo perswazji.
         Ana boi się bólu. Nie chcę, żeby chłopak zrobił jej krzywdę. Po poznaniu go  ciągle płacze. Nie może powstrzymać łez. Niepokoi to jej znajomych. Przecież ona wcześniej nigdy nie uroniła chociażby jednej łzy, ale i nie była zakochana. Ciągle zastanawia się czy chcę takiego życia, jakie może zaofiarować jej Christian.
         W całej książce zdecydowanie najwięcej jest tego, jak bardzo Ana się boi, że Christiana bezwzględnie nie wolno dotykać, jak to Anastasja niesamowicie pachnie,  że ma jeść oraz że nie może przyjmować tak drogich prezentów, bo czuję się jak dziwka. Tak, zdecydowanie za dużo było tych zdań... Każde pojawiało się w każdym rozdziale. Do znudzenia.
          Książka praktycznie opiera się na tym, że albo główna para bohaterów je kolację albo uprawia seks. (W sumie dla Greya było to ostre pieprzenie, ale co ja tam wiem) Są jeszcze sceny poboczne, ale można je tutaj pominąć. A zakończenie też jest bardzo śmieszne. :D Ana ucieka, bo Christian daję jej 6 (słownie: sześć) klapsów pasem! A wiedziała na co się piszę...
     
Co myślę? Sama nie wiem. Na pewno plusem powieści jest to, że bardzo szybko się czyta. Minusem jest  na pewno fabuła, która zbytnio nic ciekawego nie wnosi oraz trochę zakłamany świat BDSM. Bo w końcu, albo jest uległa, albo lubi jak się z nim droczy. No i na takich warunkach uległa nigdy nie wprowadzałaby warunków, ale no autorka chciała tak. Nie mam pojęcia czemu pozycja stała się bestselerem. Na moje jest to szybka książka na oderwanie się w samotnym wieczorze. Nic więcej.

Ocena: 4/10 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Halina - Witold Ławrynowicz

          Książki historyczne? Zawsze sądziłam, że to nie dla mnie. Będąc umysłem ścisłym brakowało mi czasu na pogłębianie się w historii Polski. Jednak ostatnio przez świetne filmy, które obejrzałam: Miasto 44, Inka oraz spektakl teatralny o tematyce wojennej sprawiły, że zaczęłam na wszystko patrzeć inaczej. Tamte czasu to naprawdę nie była tylko zimna wojna. I jakoś pomału to do mnie dotarło. Kiedy natrafiłam na powieść Halina i przeczytałam opis nie wahałam się zbyt długo.
          Akcja powieści rozgrywa się w 1918 roku w czasie rewolucji bolszewickiej. Książka zaciekawiła mnie od pierwszych stron, ponieważ w epilogu było odwołanie do przeszłości. Taki trik naprawdę wywołuje u mnie dużo emocji i mój mózg zaczyna zastanawiać się:co będzie dalej. Akurat w tym wypadku dalej nie było za przyjemnie, ale po kolei.
Na początku poznajemy Wiktora, który jest ojcem rodziny, robotnikiem. Wiedzie spokojne życie, dopóki nie dostaję telegrafu od swoich rodziców. Postanawia (a może taką presje wywiera na nim żona?) - toksyczna kobieta swoją drogą> udać się do nich. Nie zastaję tam nic dobrego. Zaczęła się rewolucja. Krótko po tym trafia do więzienia i tam obiecuje znajomemu rodziców, że uratuje tytułową bohaterkę - Halinę.
           Droga do uratowania kobiety wcale nie jest łatwa. Mężczyzna nawet zastanawia się, jak niby ma tego dokonać. A kiedy nadarza się okazja zastanawia się czy po prostu nie uciec. W końcu nie wie czy kobieta jeszcze żyje. Jednak honor zwycięża. Następnie mamy okazję przeżywać Wraz z nimi ich wszystkie przygody. Nigdy nie wiemy czego możemy się spodziewać. Wyjdą cało z opresji, a może trafią do więzienia? Co ich spotka po drodze?
            Ławrynowicz stworzył naprawdę ciekawą powieść. Poznajemy sporo uczuć: nienawiść, miłość, przyjaźń. Wszystko razem tworzy ze sobą idealną mieszankę. Nawet długie opisy są znośne. Skoro ja tak twierdzę to coś musi w tym być. :)

Ocena: 9/10

__________________________

Zdaję sobie sprawę, że dawno mnie nie było. Złożyło się na to kilka czynników, które nie pozwoliły mi w pełni usiąść z książką w ręku. :) Na szczęście teraz mam trochę wolnego (czyżby?) i mam nadzieję, że wszystko nadrobię! 

niedziela, 18 stycznia 2015

List - Richard Paul Evans

         O tym autorze przeczytałam na jednym z Waszych blogów. Właśnie z recenzjami książek. Bardzo szybko spodobało mi się, jak pisze i zapamiętałam nazwisko. Kiedy odwiedziłam bibliotekę zapytałam czy są jego książki. Pani bibliotekarka stwierdziła, że mam szczęście, bo niełatwo dostać jego pozycję. Mówi to samo za siebie, że skoro są ciągle wypożyczone to też warte uwagi. Dlatego byłam bardzo uradowana, kiedy w moje ręce trafił List. 
          Z prologu i później epilogu wynika, że autor znał się z dwójką bohaterów. Nigdzie nie zostało napisane czy to prawda czy po prostu pisarz wymyślił to na potrzeby historii. Wydaję mi się, że coś takiego mogło się zdarzyć w prawdziwym życiu. W końcu większość opowieści ma swoje odzwierciedlenie w codzienności.
         Poznajemy małżeństwo MaryAnne i Davida. Chociaż oboje darzą siebie bardzo dużym uczuciem to David zamyka się w sobie. Jego ucieczką jest praca i liczne delegacje. Dlaczego?  Zmarła ich księżniczka, ukochana córeczka. A to też nie było tak do końca... Znaczy z tą ich. Wszystkiego dowiecie się w powieści. MaryAnne podejmuje bardzo ważną decyzję. Jeśli chce, żeby coś się zmieniło musi wyjechać. Decyduję się na to, aby jej mąż mógł nadal funkcjonować jak normalny człowiek. Czy podjęła odpowiednią decyzję? Ma dość tego nieczucia z jego strony... W międzyczasie David postanawia odnaleźć swoją matkę, która opuściła go w dzieciństwie. Jest to dla Niego bardzo bolesne wspomnienie. Dowiaduję się bardzo istotnych rzeczy i uświadamia sobie pewną rzecz. Poznaję też młodą kobieta. Jest nią naprawdę zauroczony. A ona obiera sobie za cel zdobycie go.
Czy jednak pójdzie jej tak łatwo? Czy MaryAnne wróci do męża?
         Ta książka to nie tylko historia ich miłości. Jest tutaj też pokazane, że Murzyni nie są wcale gorsi od "białych". Naprawdę podobał mi się ten wątek. W końcu ktoś wyraził swoją opinię na ten temat! Książka uświadamia, że Nasze dzieciństwo ma wpływ na dalsze życie. W końcu to w trakcie niego wszystko tak naprawdę się zaczyna. Dlatego tak bardzo ważne jest, żeby najbliżsi pokazali Nam w nim jak bardzo nas kochają. :)
          Polecam. Można dowiedzieć się wielu rzeczy, spojrzeć na wszystko świeżym okiem. Zobaczyć, że czasami niektóre sytuacje same odnajdują swój finał. Wcale nie trzeba przyśpieszać ich biegu. Wydaję mi się, że znalazłam kolejnego autora z którym zostanę na dłużej. I zapewniam Was, że Wy również, kiedy zagłębicie się w jakąś z jego lektur.

Ocena: 9/10


Na koniec mam do Was ogromną prośbę! Jestem kierownikiem projektu społecznego i bardzo potrzebujemy Waszych "lubię to" To naprawdę nic nie kosztuję, a możecie sprawić mi i kolegom ogromną radość. Link do strony: klik  , jeśli komuś nie wchodzi: https://www.facebook.com/dwaswiatykozmin?ref=ts&fref=ts
Z góry dziękuję. :* Polecajcie znajomym... 

piątek, 16 stycznia 2015

W pajęczej sieci - Joy Fielding

         Oto książka, która potrafi zwieść. Kolejny raz udowodniono mi, że tak naprawdę nie wiem NIC. I to co Nam się wydaję nie zawsze jest prawdą!
 Zastanawialiście się czasami czy ktoś nie knuję za Waszymi plecami? Czy jest tak naprawdę w stosunku do Was fair. Muszę przyznać, że boli bardziej, kiedy jest to dla Nas bliska osoba... Bohaterka tej powieści przekonała się o tym na własnej skórze.
         Poznajemy młodą Charley, której nie było dane wyjść za mąż. Być może przez to jakie miała dzieciństwo. W powieści ten wątek ma dość spore znaczenie. Kobiecie nic nie brakuję, jak się okazuję jest cudowną mamą dwójki dzieci. Ma pracę, w której się realizuje. Bowiem piszę felietony do własnej rubryki w gazecie. Nie wszystkim jednak się podobają. Charley piszę to co myśli, dlatego przeważnie te osoby jej nienawidzą. Prawda w oczy kole. Każdy pewnie coś takiego przeżył.
         Na horyzoncie pojawia się życiowa szansa dla bohaterki. Jest nią napisanie biografii o morderczyni. Charley postanawia ją wykorzystać i podejmuję rękawice. Przy okazji zaczyna iskrzyć między nią, a prawnikiem Jill (dzieciobójczyni). Zaczyna dostawać e-maile z groźbami. Pewnie nie przejęłaby się nimi, gdyby nie grożono w Nich jej dzieciom.
Powieść ma dużo zwrotów akcji. Polubiłam jej brata, ale tu nie było tak prosto. Miałam dylemat: jest dobry czy zły. Aniołek podpowiadał: Jest dobry, taki bezbronny. Jakbyś kogoś takiego poznała to pewnie byś się zakochała... Diabełek miał odmienne zdanie: On jest zły, nie warto mu ufać. I co robiły te zdjęcia dzieci w jego półce? Coś w tym musi być! A ja nie wiedziałam komu wierzyć. W pewnym momencie szala została przesądzona na jedną ze stron. Nie powiem Wam na którą. :))
          Bardzo polecam książkę. Czasami nawet nie spodziewamy się kto jest Naszym przyjacielem ,a kto wrogiem. Pozycja pokazuję, jak bardzo w niektórych sprawach możemy się mylić! Nie raz naprawdę niewiele brakuję, żeby doszło do nieszczęścia. Jakie jest Nasze zadanie? Chyba mieć oczy dookoła głowy, w miarę szybko się orientować w sytuacji oraz za wszelką cenę do tego nie doprowadzić.

Ocena: 9/10

niedziela, 11 stycznia 2015

Wybór - Nicholas Sparks

          Bardzo lubię i cenię sobie twórczość Sparksa. Jednak ta książka czekała dość długo na swój dzień. Obowiązki, obowiązki chyba każdy wie o czym piszę... Na szczęście w końcu znalazłam czas, żeby wziąć ją do ręki. Oczywiście nie pożałowałam.
          Każdy z Nas musi dokonywać wyborów. Nie raz większych, częściej tych małych dnia codziennego. Pewnie są tutaj osoby, które każdego dnia zastanawiają się jaką szkołę średnią wybrać. Presja otoczenia pewnie nie pomaga... Wiem z autopsji - każdy chciał mnie gdzieś indziej wysłać. Wiadomo, że to są błahe wybory. Co jednak, kiedy musielibyśmy zadecydować o czyimś być lub nie być na tym świecie? Jakiego wyboru wtedy dokonalibyśmy? 
          Powieść jest podzielona na kilka etapów. Najpierw mamy prolog, z którego nie dowiadujemy się dużo. Kiedy go czytałam myślałam, że chodziło o kłótnię. I mężczyzna idzie przepraszać kobietę. Jak się później okazało była to tylko po części prawda.
    Poznajemy dwójkę bohaterów: Gabby i Travisa. Na pierwszy rzut oka oboje są spełnieni. Ona ma swój własny dom, dobrą pracę i mężczyznę, którego kocha. Jedyne czego jej brakuję to obrączka na palcu. On jest uznanym weterynarzem, ma kochających przyjaciół, jednak nie ma szczęścia w miłości... Okazuję się, że są sąsiadami. Poznają się tak naprawdę dzięki swoim pieskom. Od słowa do słowa są pod coraz większym urokiem siebie nawzajem. I tu przychodzi pierwszy wybór: Gabby musi zdecydować kogo chcę wybrać.
Kolejna część odbywa się 10 lat później. Niestety w niej nie jest już tak kolorowo. Duże znaczenie symboliczne ma tutaj gołąb. Jest to druga książka Sparksa, w której natrafiłam właśnie na taki symbol. Na tym etapie to Travis musi podjąć decyzję. Musi zdecydować czy zrobi to co obiecał, czy przeciwstawi się temu... I to naprawdę nie będzie łatwe zadanie.
     Na końcu jest epilog, czyli jak wszystko się skończyło. Dobrze, a może źle? Może będzie trudna rozmowa, dlaczego postąpił tak, a nie inaczej?
           Pozycja bardzo mi się podobała. Opowiadała o tym co każdy z Nas musi robić - czyli podejmować decyzję. Dokonywać wyborów. Nie zawsze tych prostych i przyjemnych. Czasami  mogą one zaważyć na Naszym losie, a nawet życiu. I to wtedy będzie od NAS zależało, jak wszystko dalej się potoczy.

Ocena: 8/10